
Niezliczone istoty ślubuję wyzwolić.
Nieskończone ślepe namiętności ślubuję wykorzenić.
Niezmierzone bramy dharmy ślubuję przeniknąć.
Wielką drogę Buddy ślubuję osiągnąć.
(myśl buddyjska)
Głównym
zmartwieniem, które trapi współczesnego człowieka jest zakłopotanie, którą
z nauk w tym duchowym supermarkecie wybrać, jak się oprzeć wszelkim
kuszącym propozycjom, aby jak najlepiej zrobić najkorzystniejsze zakupy,
aby lepiej być zorientowanym w najbardziej korzystnej ofercie, niż
wcześniejsi azjatyccy wyznawcy?
Poszukiwania
duchowe są przygodą i pociągają za sobą trudności i niebezpieczeństwa.
Największe z nich to tak zwane duchowe zadęcia. Jest to okropny stan,
którego symptomami są pragnienie rządzenia, kontrolowania, przy
bezwzględności i lekceważeniu dobra innych. Innymi objawami są głęboka
niechęć, gdy ktoś coś kwestionuje lub krytykuje to, co w dobrej wierze
robimy dla innych, bo istnieje w nas obawa, że nikt nie uzna naszych
osiągnięć duchowych za osobiste zasługi i powód do chwały, który w naszym
mniemaniu uwalnia nas od dyscypliny i daje kredyt na dalsze natchnienie i
prawdę w zasięgu ręki.
Każda
tradycja duchowa, kiedy jest poznawana na nowo, pozwala neofitom na
nieograniczoną niczym fascynację, która z czasem przechodzi w kolejną fazę
rozwoju prowadzącą do powstania infrastruktury zorganizowanego kościoła.
Przeczy to autentycznej duchowości, której istotą jest zapuszczanie się
w samotności na trudną ścieżkę samopoznania.
Niemniej
jednak dla ludzi Zachodu, którzy sprzeciwiają się dogmatycznemu i
moralizatorskiemu tonowi panujących religii, buddyzm stanowi niekiedy
ostatnią deskę ratunku przed zwątpieniem, utratą wszelkich wartości i
niemożnością ustalenia swej tożsamości w świecie, w którym rządzi
niepodzielnie pieniądz, pragnienie władzy i wiecznie zachłanny bożek
niczym nieskrępowanej konsumpcji.
Nic
zatem nie stoi na przeszkodzie, aby pojawił się nowy, zachodni buddyzm.
Nie będzie on celowo, metodycznie tworzony, ale powstanie na drodze
naturalnego rozwoju i będzie wywodził z naturalnych, prastarych źródeł
czyli przede wszystkim z nauk Buddy. Wespół z zachodnią nauką, naukami
społecznymi w tym szczególnie psychologią , będzie się pomyślnie rozwijał,
ożywczo wpływając na duchowe przeobrażenia Zachodu.
Buddyzm
z przyczyn naturalnych ukazał Zachodowi różne oblicza. Wielu Amerykanów
zetknęło z kulturą japońską, poznając nauki zen . W chwili współczesnej
wielką popularnością cieszy się wśród Europejczyków i Amerykanów
tybetańska odmiana buddyzmu, wyrosła z prastarej tradycji jogicznej, zwana
tantryzmem. Podstawą tego ruchu jest zbiór traktatów tajemnych i
magicznych nazywanych tantrami. Inicjacji dokonuje tu guru czyli lama,
ucząc grupę swych adeptów znaczeń słów i symboli. Od początku lat 80 w
Ameryce, a następnie w Europie (Szwajcaria) pojawiły się ośrodki
tantryzmu. Najsłynniejsza z nich to Tantra Sky Dancing, zwana popularnie
szkołą orgazmu. Guru tego kalifornijskiego ośrodka jest Margo Anand
Naslednikow, która za swymi jogicznymi protoplastami uważa, że akt
seksualny jest przyczyną wewnętrznego oświecenia, który pozwala dotrzeć do
duchowości. Dzięki praktykom tantry wiele osób, które w tej dziedzinie
miało negatywne doświadczenia, może wejść w kontakt z własną energią i
doświadczyć mistycznej ekstazy.
Sting,
ukończywszy 44 lata, również uległ zniewalającemu urokowi tantryzmu.
Odnalazł w tej filozofii pogodę ducha i seksualne spełnienie. Codzienne
ćwiczenie jogi i uprawianie medytacji zmieniły go w tzw. supersamca. Z
miłości do drugiej żony Trudi postanowił zdyscyplinować swoje popędy i
przyjąć najważniejsze przesłanie tantryzmu, że zadowolenie kobiety jest
ważniejsze niż przyjemność mężczyzny: „To niewiarygodne, ale dzisiaj
mogę kochać się godzinami. Kontroluję się i myślę tylko o jednym, by
usatysfakcjonować moją żonę Trudi”(15).
14.
Wywiad w czasopiśmie „Twój Styl”, przedruk z Veronique Dubois, lipiec 2001
|