|
Pora
teraz na podsumowanie wszystkich informacji, dygresji oraz uwag, które
zamieszczone w kolejnych rozdziałach tej pracy ukazały sylwetkę Stinga
jako człowieka, artysty, myśliciela, a także przedstawiciela pewnego
pokolenia, które tę sylwetkę na pewno w jakiś sposób ukształtowało. Dokąd
w końcu zaszedł niesforny chłopak z portowego angielskiego miasta
Newcastle, w jaki sposób rozwijał swój niepospolity talent, jaki był na
początku swej drogi, a co reprezentuje sobą obecnie. Te kilkanaście płyt,
które wydał i dzięki którym osiągnął bogactwo oraz sławę już wiele mówi za
siebie. Stara gitara, zużyty i nieco zdezelowany instrument po wujku
wyznaczył początek jego artystycznej drogi, aby u szczytu powodzenia i
sławy objawił się nam nie tylko instrumentalista – wirtuoz, ale także z
najsubtelniejszych i oryginalnych anglojęzycznych poetów lirycznych.
Rozluźnienie
obyczajów w dobie rewolucji seksualnej o wyraźnych anty mieszczańskich
korzeniach, eksperymenty z narkotykami czy innymi środkami odurzającymi
spowodowały, że wielu wartościowych młodych ludzi poczuło się zagubionymi,
zniszczyło życie swoje i swych bliskich. Stingowi nieobce były wariackie
ekscesy młodości, a jego porywczość i niewątpliwy egoizm zniszczyły jego
pierwszy związek. Następnym jego problemem było to, że jako wybitny
indywidualista nie zawsze radził sobie w pracy zespołowej, co było główną
przyczyną końca tak sławnej i kultowej grupy jak The Police, nie
wspominając nawet o tym, że grupa ta odnosiła nieustanne finansowe
sukcesy. Sting jako człowiek bardzo wrażliwy nie umiał tak od razu
pogodzić się z przeciwnościami losu takimi jak wspomniane już nieudane
pierwsze małżeństwo czy śmierć rodziców spowodowało u niego traumę, która
nawet objawiała się w postaci krótkotrwałej na szczęście niemocy twórczej.
Kiedy
typowe młodzieńcze złudzenia i niedojrzałość odeszła w przeszłość Sting
postawił na rzecz, którą w swoim rozwoju uważał za najważniejszą – na
samorealizację. Odważnie i brawurowo wkroczył do świata filmu, gdzie jako
aktor odnosił nie mniejsze sukcesy niż na estradzie.
Kolejną
oznaką jego twórczej dojrzałości, było nie tylko to, że zdecydował się na
karierę solową, ale z powodzeniem zaczął sprawdzać się jako samodzielny
twórca, pisząc teksty i muzykę do swoich piosenek.
Stać
go było także na to, by uporządkować własne życie osobiste, tak rodzinne
jak i duchowe. Dowodem tego były jego udany związek z drugą żoną Trudi, a
także powrót do wiary. Nie tylko przyznawał się do swych katolickich
korzeni, ale zaczął praktykować również buddyzm.
Jednym
słowem stał się spełnionym artystą, pozostając jednocześnie rzetelnym,
wrażliwym i otwartym na świat człowiekiem.
W
chwili obecnej Sting jako mężczyzna wkroczył już w wiek średni, nie działa
już w takim pośpiechu i może spokojnie odcinać kupony od swojej zasłużonej
sławy. Czy znajdzie jednak następców? Postępująca komercjalizacja świata
rozrywki produkuje często nawet sztuczne zapotrzebowanie na produkcje
najniższego lotu. Przeróżne castingi zaczynają zastępować solidną edukację
artystyczną, dochodzi także do takich wynaturzeń w tzw. showbiznesie jak
na przykład przeróżne reality show, a w klubach muzycznych muzyków i
wokalistów wypierają obrotni macherzy od muzyki mechanicznej zwani
didżejami.
Czy
istnieje zatem taka szansa, aby pojawił się na rynku artysta, pracowity i
kreatywny, który wkrótce dorówna talentowi i sławie Stinga? Czy jest na
takiego artystę zapotrzebowanie i czy stanie się on autentycznym idolem?
Czas
pokaże.
|