www.sting.info.pl


Pora teraz na podsumowanie wszystkich informacji, dygresji oraz uwag, które zamieszczone w kolejnych rozdziałach tej pracy ukazały sylwetkę Stinga jako człowieka, artysty, myśliciela, a także przedstawiciela pewnego pokolenia, które tę sylwetkę na pewno w jakiś sposób ukształtowało. Dokąd w końcu zaszedł niesforny chłopak z portowego angielskiego miasta Newcastle, w jaki sposób rozwijał swój niepospolity talent, jaki był na początku swej drogi, a co reprezentuje sobą obecnie. Te kilkanaście płyt, które wydał i dzięki którym osiągnął bogactwo oraz sławę już wiele mówi za siebie. Stara gitara, zużyty i nieco zdezelowany instrument po wujku wyznaczył początek jego artystycznej drogi, aby u szczytu powodzenia i sławy objawił się nam nie tylko instrumentalista – wirtuoz, ale także z najsubtelniejszych i oryginalnych anglojęzycznych poetów lirycznych.

Rozluźnienie obyczajów w dobie rewolucji seksualnej o wyraźnych anty mieszczańskich korzeniach, eksperymenty z narkotykami czy innymi środkami odurzającymi spowodowały, że wielu wartościowych młodych ludzi poczuło się zagubionymi, zniszczyło życie swoje i swych bliskich. Stingowi nieobce były wariackie ekscesy młodości, a jego porywczość i niewątpliwy egoizm zniszczyły jego pierwszy związek. Następnym jego problemem było to, że jako wybitny indywidualista nie zawsze radził sobie w pracy zespołowej, co było główną przyczyną końca tak sławnej i kultowej grupy jak The Police, nie wspominając nawet o tym, że grupa ta odnosiła nieustanne finansowe sukcesy. Sting jako człowiek bardzo wrażliwy nie umiał tak od razu pogodzić się z przeciwnościami losu takimi jak wspomniane już nieudane pierwsze małżeństwo czy śmierć rodziców spowodowało u niego traumę, która nawet objawiała się w postaci krótkotrwałej na szczęście niemocy twórczej.

Kiedy typowe młodzieńcze złudzenia i niedojrzałość odeszła w przeszłość Sting postawił na rzecz, którą w swoim rozwoju uważał za najważniejszą – na samorealizację. Odważnie i brawurowo wkroczył do świata filmu, gdzie jako aktor odnosił nie mniejsze sukcesy niż na estradzie.

Kolejną oznaką jego twórczej dojrzałości, było nie tylko to, że zdecydował się na karierę solową, ale z powodzeniem zaczął sprawdzać się jako samodzielny twórca, pisząc teksty i muzykę do swoich piosenek.

Stać go było także na to, by uporządkować własne życie osobiste, tak rodzinne jak i duchowe. Dowodem tego były jego udany związek z drugą żoną Trudi, a także powrót do wiary. Nie tylko przyznawał się do swych katolickich korzeni, ale zaczął praktykować również buddyzm.

Jednym słowem stał się spełnionym artystą, pozostając jednocześnie rzetelnym, wrażliwym i otwartym na świat człowiekiem.

W chwili obecnej Sting jako mężczyzna wkroczył już w wiek średni, nie działa już w takim pośpiechu i może spokojnie odcinać kupony od swojej zasłużonej sławy. Czy znajdzie jednak następców? Postępująca komercjalizacja świata rozrywki produkuje często nawet sztuczne zapotrzebowanie na produkcje najniższego lotu. Przeróżne castingi zaczynają zastępować solidną edukację artystyczną, dochodzi także do takich wynaturzeń w tzw. showbiznesie jak na przykład przeróżne reality show, a w klubach muzycznych muzyków i wokalistów wypierają obrotni macherzy od muzyki mechanicznej zwani didżejami.

Czy istnieje zatem taka szansa, aby pojawił się na rynku artysta, pracowity i kreatywny, który wkrótce dorówna talentowi i sławie Stinga? Czy jest na takiego artystę zapotrzebowanie i czy stanie się on autentycznym idolem?

Czas pokaże.

Strona chroniona jest prawem autorskim i nie może być publikowana, kopiowana i udostępniana w żaden sposób, w całości lub w części, bez zgody jej autorów.