www.sting.info.pl


Muzyka w kinie zwana później muzyką filmową, stanowi w dzisiejszych czasach zupełnie samodzielny, odrębny gatunek rządzący się własnymi prawami, mający własną estetykę i charakter(1). Narodziła się nieco później niż film dźwiękowy, w którym głównym założeniem było to, aby muzyka stanowiła, odpowiednio dopasowane do danej sceny tło. Do jej rozwoju w znacznym stopniu przyczyniła się ewolucja kinematografii, powstawanie coraz większych filmowych produkcji, a także narodziny oryginalnych kompozycji wybitnych aranżerów i kompozytorów takich jak np.: Camille Saint – Saens. W 1908 roku napisał on, jako pierwszy, oryginalną partyturę filmową do „Zabójstwa księcia Gwinzjusza” wyreżyserowanego przez Le Bargy. Dwa lata później, w 1921 roku Francuz Marius–Francois Gaillard, autor muzyki do filmu Marcela L’Harbier „El Dorado”, stworzył pierwszą ilustrację muzyczną towarzyszącą akcji filmowej od samego początku, aż do zakończenia. Jego partytura liczyła ponad pięćset stron, a ilość muzyków potrzebnych do jej wykonania wynosiła około osiemdziesięciu osób. Z pewnością ówczesne dzieło znacznie przewyższyło swoim poziomem artystycznym sam film. Indywidualność wybitnego kompozytora zbyt wyraźnie ciążyła na obrazie, narzucając mu własny rytm i nieuchronnie absorbując uwagę widza. Nic więc dziwnego, iż w epoce niemej kinematografii większość najciekawszych partytur pisano do słabych produkcji, które szybko ulegały zapomnieniu. Nie znaczy to jednak, iż najwięksi kompozytorzy tamtych czasów gardzili sztuką filmową i ewentualnie skłonni byliby pisać tylko dla pieniędzy. Wręcz przeciwnie, mieli oni swoje własne, niejednokrotnie ciekawe koncepcje rozwiązań muzyczno–filmowych, także dzięki którym w 1927 roku ludzkość po raz pierwszy obejrzeć mogła mówiony film „The Jazz Singer” z Alem Jolsonem, popularnym piosenkarzem z teatrów Broadway’u. I choć od tego czasu kinematografia znacznie się zmieniła, aktualne pozostało pytanie: czy muzyka filmowa może posiadać wszelkie walory sztuki autonomicznej, czy też zawsze powinna być uwarunkowana potrzebami dzieła filmowego(2)? Otóż jak najbardziej powinna taka być i jest w większości przypadków, czasem jednak pojawiają się kompozytorzy, których dzieła potrafią zaskoczyć wszystkich. I tak jak Marius – Francois Gaillard tworzą oni utwory, które bez wątpienia są czymś więcej niż tylko muzycznym tłem do filmu. Ich kompozycje nie tylko stają się doskonałą częścią nastroju, sytuacji, zapowiedzią, przeczuciem, wspomnieniem, ale też sięgają do rangi absolutu samego w sobie. Niejednokrotnie takie utwory odnoszą większe sukcesy, niż filmy do których były pisane. Czy we współczesnej muzyce kina istnieją tacy kompozytorzy? Wydawać by się mogło, że jest ich niewielu, bo choć modne przeboje robią olśniewającą karierę, to w gruncie rzeczy prędzej czy później giną i odchodzą w zapomnienie. Istnieją jednak twórcy, którzy bez wątpienia zaliczają się do najlepszych w tej profesji, a muzyka, którą tworzą z wdziękiem opiera się każdej próbie czasu. Autor niniejszej pracy pragnie przedstawić nam jednego z nich. I choć sam kompozytor wielokrotnie twierdził, iż film i piosenki filmowe są dla niego tylko przygodami, trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie te dziedziny sztuki przyniosły mu największy rozgłos, oraz miano jednego z największych kompozytorów współczesnej muzyki kina.

Nikomu, kto interesuje się dobrą muzyką, sylwetki Gorgona Matthew Sumnera, bo tak naprawdę nazywa się Sting, przedstawiać nie trzeba. Pokrótce więc: angielski muzyk, aktor, wokalista obdarzony głosem o niepowtarzalnej barwie (chrapliwym, a jednocześnie ciepłym), kompozytor, autor tekstów i producent nagrań. Prawdziwy multiinstrumentalista, swobodnie posługujący się gitarą elektryczną, akustyczną czy swą ukochaną - basową, grający na fortepianie i keyboardach, również na saksofonie, albo tak oryginalnych instrumentach jak mandolina czy fletnia Pana. Sting w swych kompozycjach czerpie z różnorodnych inspiracji. Równie chętnie z popu, country czy folku, jak i rocka, jazzu lub reggae, tworząc tym samym swoisty, unikatowy styl muzyczny. Cenione są również jego głębokie, liryczne teksty, w których przywołuje pewien stały zestaw słów czy skojarzeń, traktowanych jako klucze do zrozumienia jego twórczości. I właśnie ta twórczość stała się inspiracją do napisania niniejszej pracy. I choć na temat Stinga powiedziano już wiele, z pewnością tak on sam, jak i jego piosenki stanowią ogromne bogactwo, z którego czerpało już wielu i czerpać będzie nadal. Autor pracy pragnie skoncentrować jednak szczególną uwagę na jednym aspekcie w całej twórczości artysty. Jest nim muzyka filmowa komponowana przez Stinga. Muzyka, którą zdecydowanie wyróżnia spośród dzieł innych artystów przede wszystkim: barwa głosu, doskonała technika wokalna i sposób interpretacji piosenek, sposób aranżowania i produkcji utworów, znakomita technika kompozytorska oraz bogaty warsztat literacki jej twórcy. Dzięki tym cechom Sting uważany jest za jednego z najlepszych kompozytorów muzyki filmowej naszego wieku. To właśnie ta muzyka stała się głównym tematem niniejszej pracy, a autor wprowadzi nas w jej świat na przykładzie jednego z największych jej twórców oraz jego dzieł.

Pierwszy rozdział pracy przybliża nam postać samego Stinga. Jest to biografia artystyczna kompozytora ze szczególnym zwróceniem uwagi na wszystkie czynniki, które mają związek z tworzeniem i komponowaniem przez niego piosenek. Rozdział ten to wnikliwa charakterystyka artysty pozwalająca nam poznać jego samego, jego dzieciństwo, młodzieńcze lata, pierwsze doświadczenia muzyczne, pierwsze kroki na scenie oraz te kolejne, które przyniosły mu sławę i uznanie. W rozdziale tym zawarty i opisany jest najważniejszy dorobek artystyczny kompozytora: płyty i single nagrane i wydane wraz z grupą The Police oraz kompletne zestawienie albumów i najważniejszych utworów będących solową częścią twórczości Stinga. Jej chronologiczny i całościowy wykaz znaleźć można także w Dyskografii Płytowej znajdującej się na 65 stronie pracy.
 


 
1. A. Helman, Na ścieżce dźwiękowe – O muzyce w filmie, str.7, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, Kraków 1967
2. A. Helman, Na ścieżce dźwiękowej – O muzyce w filmie, str.69, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, Kraków 1967
 

Strona chroniona jest prawem autorskim i nie może być publikowana, kopiowana i udostępniana w żaden sposób, w całości lub w części, bez zgody jej autorów.